O autorze
Jestem żonaty, mam dwie córki i od urodzenia jestem Torunianinem. Kocham Sudety i Bieszczady, polskie jeziora i Półwysep Helski. Interesuję się i komentuję politykę samorządową, polską i międzynarodową.

Cztery zagrożenia dla demokracji

Barack Obama
Barack Obama http://pixabay.com/
Bardzo często polscy politycy, niezależnie od tego z której strony sceny się wywodzą, i jakim wartością w danej chwili hołdują, odwołują się do systemu demokracji amerykańskiej, który stawiany bywa za wzór. Podobnie jest też z amerykańskimi prezydentami. Jeden z nich, Barack Obama, kończy właśnie swe ośmioletnie rządy i wygłosił w dniu wczorajszym, w Chicago (z którego się wywodzi) pożegnalne przemówienie do swoich zwolenników. Przemówienie, które już dziś nazywa się jego testamentem.

Warto się na moment nad politycznym przesłaniem Obamy pochylić, bo jak mało co pasuje ono do dzisiejszego sytuacji w Polsce i polskim społeczeństwie. Główne przesłanie odchodzącego prezydenta można streścić w słowach "nie dostaniesz zmiany, jedynie mając na nią nadzieję". W swym wystąpieniu Barack Obama zdiagnozował cztery najważniejsze zagrożenia dla demokracji — pęknięcia w solidarności Amerykanów jako narodu; podziały (rasowe), które mają odzwierciedlenie w nastawianiu ludzi przeciwko sobie, na czym korzystają głównie najbogatsi, którzy pomnażając swe bogactwa zamykają się w enklawach; odwrót od faktów i racjonalnych argumentów, apatia w zakresie ochrony demokracji.

Prezydent Obama mówił o Ameryce i amerykańskim społeczeństwie, ale nie sposób przejść obok jego słów obojętnie będąc Polakiem.

Pęknięcia w solidarności Polaków jako narodu

Dzisiejsze polskie społeczeństwo jest podzielone, jak jeszcze chyba nigdy nie było. Na każdym kroku, w każdej sprawie, wokół najważniejszych idei, i wydarzeń, pojawiają się odmienne zdania. I o ile w samej różnicy zdań oczywiście nie ma nic zdrożnego, tak już w sposobie jej manifestowania jest. Jeśli w ruch idą pięści, telewizyjna tuba propagandowa, wmawianie Polakom podziału na gorszy i lepszy sort, wyzywanie od komuchów, wyciąganie przeszłości rodziców, czy nawet dziadków, szukanie teczek, haków, itp., to zdecydowanie należy uznać, że coś poszło nie tak.

Podziały, które nastawiają ludzi przeciwko sobie z korzyścią dla najbogatszych

Rozwarstwienie ekonomiczne Polaków to fakt, i faktem jest, że ono się pogłębia. Nie pomogą tu żadne 500+ i inne formy doraźnej pomocy. Brakuje bowiem systemowego podejścia do zapobiegania wykluczeniu najsłabiej wykształconych, czy pochodzących z mniejszych miejscowości. Wraz z rozwarstwieniem rośnie dysproporcja w zakresie potrzeb i oczekiwań wobec polityki i państwa. I dziś jest to nad wyraz dobrze widoczne. Wielu wystarczają koncerty disco polo i comiesięczne pięć stów do ręki, by uznawać, że w Polsce przecież nic złego się nie dzieje. Dla nich ważne jest to, by przetrwać. Podziekują i odpłacą poparciem każdemu, kto to ułatwi.

Odwrót od faktów i racjonalnych argumentów

Odwrót od faktów i racjonalnych argumentów rozpoczął się w Polsce 10 kwietnia 2010 roku o 8:41. Od tego dnia, z każdym kolejnym, narasta posługiwanie się półprawdami, wymyślonymi teoriami, szukanie wrogów tam gdzie ich nie ma, szczucie jednym na drugich, domorosłe badania naukowe w postaci puszek czy parówek, bomby baryczne, trotyle, sztuczne mgły i powszechna atmosfera oblężonej twierdzy "wszyscy przeciwko nam, ale racja z nami". W Polsce nie można dyskutować o zdobyczach ostatniej dekady. O setkach i tysiącach kilometrów dróg i autostrad, o Dartach, Pendolino czy Flirtach 3. Nie można mówić o drugiej linii metra, wzroście ruchu lotniczego czy rozbudowie infrastruktury. Nie można też mówić o oczywistych faktach ukazanych przez nagrania czarnych skrzynek rozbitego samolotu. Bo to ruskie skrzynki, więc to na pewno kłamstwa. Racjonalizm i fakty uciekają i ustępują pola degrengoladzie, braku profesjonalizmu i takim wizytom międzynarodowym jak ta w kraju San Escobar.

Apatia w kierunku ochrony demokracji

Prezydent podpisuje wszystko co mu zostanie podsunięte pod nos. Jest dyspozycyjny, a jednocześnie jest zaprzeczeniem roli, którą winien pełnić — ludziom to nie przeszkadza. Premier to marionetka chodząca na krótkiej smyczy swego suzerena (bo przecież nie suwerena) — Polakom to nie przeszkadza. Paraliż i faktyczne zaoranie Trybunału Konstytucyjnego — jesteśmy bierni. Sejmowa wojna o sposób sprawowania funkcji przez Marszałka Kuchcińskiego — nie parzy, nie ziębi. Marszałek Karczewski umizgujący się do Łukaszenki — łykamy bez mrugnięcia okiem. Ponad rok politycznego, systemowego i zaplanowanego niszczenia demokracji, wciąż i wciąż wypływające nowe dowody na to, że cel jest jeden... a nas to nie rusza. PiS i suzeren Kaczyński cieszą się poparciem i w myśl zasady divide et impera w najlepsze prą ku upragnionemu celowi. Demokracja to ich wróg. Ale wróg coraz słabszy. Nam to nie przeszkadza.

Mamy szansę?

Marszałek Piłsudski miał kiedyś powiedzieć znamienne słowa o narodzie i Polakach. Naród wspaniały, ale ludzie... Zastanówmy więc się czy stać nas na dalsze podziały, czy nie czas jednak nauczyć się czegoś z lekcji historii, i tego co się dzieje z otaczającym nas światem. Nie jest za późno. Musimy tylko zacząć działać, a nie tylko o zmianie marzyć, tylko mieć na nią nadzieję.

Pełne pożegnalne przemówienie Baracka Obamy (zarówno transkrypcja, jak i wideo) w tym miejscu.
Trwa ładowanie komentarzy...