Igranie z Trybunałem, igranie z Polakami.

Można w różny sposób oceniać osiem lat rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Można im wiele również zarzucać. Można mieć wątpliwości, czy uwagi. Natomiast przez osiem lat ani razu nie spotkałem się z aktywnym nawoływaniem, nawet polityków Prawa i Sprawiedliwości, do wyjścia rodaków na ulice. Teraz, w ciągu niecałego miesiąca od rozpoczęcia nowej kadencji Sejmu i samodzielnych rządów PiS słyszę to każdego dnia coraz mocniej, coraz częściej, od coraz wyżej sytuowanych osób. „Demokracja wychodzi na ulice gdy brak jej w Sejmie”. Głosy, które coraz częściej nawołują polskie społeczeństwo do wyjścia na ulice mają okazję paść na bardzo podatny grunt. Barbara Nowacka, występując dziś wśród demonstrantów pod Trybunałem, mówiła, że istnieje „potężne niezadowolenie społeczne” ze sposobu w jaki PiS sprawuje swoje rządy.

Nazwa nadawana niektórym przestępstwom politycznym, jak zamach na niepodległość państwa, sprzeczna z prawem akcja mająca na celu obalenie przemocą legalnych organów władzy i przejęcie władzy w państwie” - tak zamach stanu definiuje encyklopedia PWN. Posłowie PO wprost mówią o „hybrydowym zamachu stanu” realizowanym przez Prawo i Sprawiedliwość. Posłowie .Nowoczesnej mówią o przewrocie. Pod Sejmem, a dziś również pod Trybunałem Konstytucyjnym, obserwować możemy coraz liczniejsze manifestacje kontestujące decyzje podejmowane w Sejmie, ale i te je popierające. Hańba, zamach stanu, dyktator Kaczyński, Rzepliński zamach stanu - to tylko wybrane hasła z padających na obu demonstracjach. Wszystko to dzieje się na skutek działań podejmowanych przez Prawo i Sprawiedliwość w Sejmie dotyczących nie tylko organizacji prac tego organu, ale i wobec Trybunału Konstytucyjnego. Uderzające jest bijące od akolitów Jarosława Kaczyńskiego przekonanie, że „kto nie z nami, ten przeciwko nam, które doskonale można zaobserwować choćby w słowach, które dziś po wyroku Trybunału Konstytucyjnego wypowiedział Marszałek Sejmu Marek Kuchciński: „potrzebna jest całkiem nowa ustawa (o Trybunale Konstytucyjnym - dop. własny), jak najszybciej opracowana, która wyłoni Trybunał, który będzie rzeczywiście stał na straży porządku prawnego w Polsce”. Kuchcińskiemu, a co oczywiste również reszcie PiS, nie spodobał się wyrok TK, w którym trybunał wypowiedział się w sprawie nowelizacji ustawy o TK z czerwca tego roku (nowelizacja PO) - uznał przepisy za zgodne z konstytucją, uznał wybór 3 sędziów za konstytucyjny, 2 sędziów (grudniowych) za niezgodny z konstytucją, oraz wyraźnie podkreślił, że przyjęcie ślubowania jest obowiązkiem prezydenta i to rozumianym jako obowiązek niezwłoczny w realizacji. Tym samym jasnym stało się, że Prezydent Andrzej Duda odmawiając przyjęcia ślubowania od wybranych przez poprzedni Sejm sędziów TK, popełnił delikt konstytucyjny. Ale znacznie dalej idzie promotor pracy doktorskiej Prezydenta profesor Jan Zimmermann z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego: „Ubolewam, że jest on absolwentem naszego wydziału. Pisał u mnie doktorat, znam go 20 lat i jest on dobrym prawnikiem, ale dobry prawnik powinien wiedzieć co to jest demokratyczne państwo prawne, co to jest Trybunał Konstytucyjny i co to jest Konstytucja [...] niestety Andrzej Duda brnie co raz bardziej - do dziś licząc złamał Konstytucję trzy razy”. Warto pamiętać, że za złamanie konstytucji przez głowę państwa grozi mu możliwość postawienia przed Trybunałem Stanu. Obecnie, co oczywiste, taka droga możliwa nie jest - tak jak Duda realizuje wizje Kaczyńskiego sprawując bezpardonowo władzę prezydencką, tak Kaczyński i jego zastępy w Sejmie nigdy nie wystąpią przeciwko ważnemu elementowi projektu Prezesa, jakim jest właśnie Duda.



Prawo i Sprawiedliwość w swojej retoryce podkreśla, że reprezentują większość społeczeństwa, która wyniosła ich do sejmowych ław dając im ponad 50% mandatów i samodzielną władzę. Jednak warto tu postawić wielki czerwony znak STOP i powiedzieć wprost - PiS został poparty przez raptem 18,70% uprawnionych do głosowania - 5,7 milona wyborców, na ponad 30 milionów, które mogło zagłosować. To nawet nie jest blisko większości. Trzeba wprost powiedzieć, że wynik i dzisiejsze miejsce PiS jest wynikiem zbiegu sprzyjających im okoliczności - po pierwsze zmęczenia ośmioma latami rządów PO, po drugie ordynacji wyborczej, która sprzyja partiom zdobywającym wyraźnie lepsze od innych wyniki (a tak było z wynikiem PiS) obdarzając zwycięską partię bonusem w podziale mandatów, i w końcu po trzecie - koszmarnie niską frekwencją wyborczą, która wyniosła raptem 50,92% uprawnionych do głosowania! Połowa społeczeństwa w ogóle nie poszła na wybory - uznając, że nie mają na kogo zagłosować. Dziś PiS stwierdza, że ma legitymację by osoby te reprezentować. Tak nie jest.

Jak powinniśmy traktować straszne słowa Kornela MorawieckiegoNad prawem jest dobro narodu. Jeżeli prawo to dobro zaburza, to nie wolno nam uważać tego za coś, czego nie możemy naruszyć”? Kornel Morawiecki to działacz opozycji antykomunistycznej w PRL, założyciel i przewodniczący Solidarności Walczącej, dziś poseł z ramienia ugrupowania Kukiz'15. Wypowiadając te słowa stanął w jednym szeregu z Emilem Sommermannem, który w 1933 roku, w nazistowskich już Niemczech zawarł w swej pracy zdanie, które stało się jedną z wykładni rzeczywistości prawnej w III Rzeszy: „Nie tekst ustawy powinien być władcą, lecz ustawa powinna być służebnicą najwyższego dobra, służebnicą narodu” (Emil Sommermann, „Der Reichsstatthalter. Eine staatsrechtliche Untersuchung des zweiten Gesetzes zur Gleichschaltung der Länder mit dem Reich”, cytat za: ks. Tadeusz Guz, „Filozofia prawa III Rzeszy Niemieckiej”, Lublin 2013). Nawiązując do słów Morawieckiego były prezes Trybunału Konstytucyjnego Marek Safjan napisał „Bywały w historii Europy sytuacje, gdy tajemnicza wola narodu czy wola ludu pracującego, zastępując prawo, prowadziła do tworzenia najbardziej zdeformowanych i nieludzkich systemów totalitarnych”. Prezes Safjan przypomina także o przypadającej na 2015 rok okrągłej 800 rocznicy uchwalenia aktu prawnego, który legł u podstaw całego europejskiego systemu państwa prawa - uchwalonej w 1215 roku Magna Charta Libertatum, której postanowienia przewidujące ograniczenie władzy króla przez prawo są traktowane jako początek historii państwa prawa. To co robi Prawo i Sprawiedliwość w Sejmie oraz Andrzej Duda w prezydenckim pałacu to już nie tylko łamanie zasad trójpodziału władzy, ale cofanie Polski o 800 lat w zakresie prawnych zdobyczy cywilizacji europejskiej.

Prawo i Sprawiedliwość, Kornel Morawiecki i Andrzej Duda zdają się zapominać, że istnieją zasady, a przede wszystkim prawa podstawowe jednostek, które muszą być zawsze respektowane, co oznacza, że nawet demokratycznie legitymizowana władza nie może tych praw i wartości naruszać. Zasady te znalazły miejsce w filozofii Gustava Radbrucha, który podkreślał, że ponad prawem ustawowym przyjmowanym przez ustawodawcę stoją prawa i wolności konstytucyjne, które są ponad wolą większości parlamentarnej, także ponad wolą znajdującą swe oparcie w większości absolutnej. Kuchciński mówiący, że dzisiejsza decyzja Trybunału budzi jego niesmak i zniechęcenie do tej instytucji to nic innego jak zaklinanie rzeczywistości i zwykłe polityczne barbarzyństwo.

Czy ponad 80% Polaków, które na partię Jarosława Kaczyńskiego nie głosowało, posłucha nawoływań do stanięcia w obronie demokracji na ulicach? Co musi się wydarzyć by spowodować w społeczeństwie wybuch tak wielkiego niezadowolenia, które znalazłoby ujście w masowych protestach? Polska i Polacy mieli ogromne szczęście na przełomie lat 80./90. - rewolucja polityczna, która się wówczas odbyła była bezkrwawa. Takiego szczęścia nie miały inne Narody i kraje. Warto pamiętać o tym zanim nieodpowiedzialnymi decyzjami zmusi się Polaków do stanięcia pod Sejmem, URM czy Pałacem Prezydenckim.

Zapraszam na dedykowany mojemu blogowi fanpage FB.
Trwa ładowanie komentarzy...