O autorze
Jestem żonaty, mam dwie córki i od urodzenia jestem Torunianinem. Kocham Sudety i Bieszczady, polskie jeziora i Półwysep Helski. Interesuję się i komentuję politykę samorządową, polską i międzynarodową.

Wyrachowany Kaczyński i Trybunał Konstytucyjny

Jarosław Kaczyński kieruje się zimną kalkulacją i, jak wielu mówi, zemstą za śmierć brata. To najgorsza możliwa motywacja i sposób działania. Wyrachowanie i rzesza wiernych akolitów wyniosły go na miejsce, w którym żaden polski polityk nie był po 1989 roku. Trwający zamach na polskie państwo to dopiero początek.

Lata 2005-2007, w których Prawo i Sprawiedliwość po raz pierwszy sprawowało rządy były niczym w porównaniu z tym co nam obecnie fundują wierne Jarosławowi Kaczyńskiemu legiony. I nie mogę oprzeć się wrażeniu, że Lech Kaczyński przewraca się w grobie widząc co jego brat robi z tym krajem. Dekadę temu Prawo i Sprawiedliwość nie miało jednak samodzielnej większości w Sejmie i Senacie i musiało uważać na swoich średnio zrównoważonych koalicjantów z Ligi Polskich Rodzin i Samoobrony. Dziś jednak Jarosław Kaczyński, wygodnie rozsiadając się w drugim rzędzie i trzymając w ręku wszelkie możliwe sznurki, ma komfort i swobodę robienia co mu się żywnie podoba. Chociaż nie, dopiero będzie miał, jak zakończy „porządkowanie” Trybunału Konstytucyjnego.



– Trybunał Konstytucyjny jest w dzisiejszych realiach organem partyjnym.” – powiedział Jarosław Kaczyński w TV Republika. A jego partyjny poplecznik poseł Stanisław Piotrowicz mówił z sejmowej mównicy: „– Chciałbym odpowiedzieć na pytanie, dlaczego zawłaszczamy parlament… Yyy, Trybunał Konstytucyjny. Otóż proszę państwa, parlament został już zawłaszczony. Przepraszam, Trybunał Konstytucyjny!” Oba cytaty są symptomatyczne. Oba odnoszą się do działań Platformy Obywatelskiej w końcówce poprzedniej kadencji, jednak jak mało co pasują do tego co od paru dni Prawo i Sprawiedliwości wyczynia w Sejmie z Trybunałem. Samo przejęzyczenie posła Piotrowicza mogłoby być zabawne, gdyby nie obecna sejmowa sytuacja.

Jan Długosz, w II poł. XV w. tak opisywał Polaków:
Bo jeśli inne narody mają właściwe sobie zalety i wady, Polacy z przyrodzenia szczególniej skłonni są do zawiści i obmowy (czy-to już dziedziczna rodu ich przywara, czy ją zrządza samo położenie kraju i mniej łagodne niebo, czy wpływ tajemny gwiazd, czy żądza, powszechna równania się z innemi rodem i dostatkiem, — to pewna, że naród Polski tą wadą nadewszystko się odznacza. Dlaczego twierdzą niektórzy, jakoby ojcem Polaków i wszystkich Słowian był Cham, co niegdy własnego ojca nagość wyszydzał, a potem niecnotę, swojo wszystkim potomkom w spuściznie przekazał. I to jak mniemam pierwszą i główną jest przyczyną, że Polacy tak mało mają dziejopisów, gdy każdy unikając obmowy i potwarzy, przy tuk niesprawiedliwych sądach i przyganach lęka się wziąć pióro do ręki. Druga przyczyna, że nie wielu między rodakami znalazło się mężów, znakomitszą i nad pospolite umysły wyższą obdarzonych zdolnością, u i ci nie doznali sprawiedliwego ocenieniu. Trzecia, że mało jest ludzi pałających żądzą nauki, mądrości i cnoty, gdy większa część woli ubiegać się za zyskiem, dostojeństwy i roskoszami życia: a przeto taką tylko zwykli zajmować się nauką, która im bogactwa i zaszczyty lub jakąkolwiek korzyść obiecuje”.

Patrząc dziś na to w jaki sposób przeciętny Kowalski zadowala się obietnicami otrzymania 500 złotych na każde dziecko, jak największą estymą obdarza nałożenie 70% na odprawy prezesów spółek, jak 1/3 maturzystów nie zdaje egzaminu dojrzałości i potem ponownie go oblewa wybierając do Sejmu takich „polityków” jak Paweł Kukiz, jak z zawiścią patrzy na to, że sąsiadowi się udało – nie sposób odmówić Długoszowi racji. Problem w tym, że przeciętny Kowalski zdaje się być wielkim fanem współczesnego Robin Hooda w polskim wydaniu – Jarosława Kaczyńskiego, który przecież odbiera bogatym a daje biednym – i to nam się podoba. Ale na to, że Kaczyński działaniem tym przykrywa łamanie konstytucji, zwyczajów politycznych i decyzje uderzające w fundamenty Polski, Kowalski uwagi nie zwraca – bo to nie dotyczy go w najmniejszym stopniu. Przynajmniej nie dziś, a skoro tak, to nie jest godne dzisiejszej uwagi.

Prawo i Sprawiedliwość, realizując „masterplan” swojego Mistrza, za nic ma Konstytucję Rzeczpospolitej Polski. Kontestując ten najwyższy w naszym kraju dokument, wraz z poplecznikami Pawła Kukiza, rozwala to co my wszyscy zbudowaliśmy przez ostatnich 26 lat. W preambule do Konstytucji przeczytać możemy:
„[…] ustanawiamy Konstytucję Rzeczypospolitej Polskiej jako prawa podstawowe dla państwa oparte na poszanowaniu wolności i sprawiedliwości, współdziałaniu władz, dialogu społecznym oraz na zasadzie pomocniczości umacniającej uprawnienia obywateli i ich wspólnot.

Od 12 listopada (pierwsze posiedzenie nowego Sejmu) widziałem w Polsce wiele w wykonaniu obecnej większości parlamentarnej i rządu. Praktycznie widziałem wszystko poza … poszanowaniem sprawiedliwości, współdziałaniem władz i dialogiem społecznym. Te trzy cnoty władzy zastąpiono butą, arogancją i instrumentalnym traktowaniem organów Państwa Polskiego. A wszystko doprawiono łamaniem konstytucji, której art. 87. ust 1. mówi, że „Źródłami powszechnie obowiązującego prawa Rzeczypospolitej Polskiej są: Konstytucja, ustawy, ratyfikowane umowy międzynarodowe oraz rozporządzenia.”. Żaden przepis Konstytucji nie mówi o tym, że uchwały Sejmu są źródłem powszechnie obowiązującego prawa, co więcej – żaden przepis prawny w Polsce nie mówi o możliwości unieważnienia skutków ustawy w drodze uchwały – a taką sytuację mieliśmy dziś w nocy – uchwały unieważniające skutki ustawy (wybór sędziów Trybunału Konstytucyjnego).

Wykorzystując swoją pozycję, większość parlamentarną, dyspozycyjnego prezydenta, swoją partię Prawo i Sprawiedliwość, partię Pawła Kukiza – Jarosław Kaczyński dokonuje – i to trzeba powiedzieć głośno – zamachu na państwo polskie i jego fundamenty. Zamach na Trybunał Konstytucyjny jest jednym z głównych elementów całej akcji. Na końcu całego procesu czeka nas próba zmiany samej Konstytucji. Nie nastąpi to jednak w tej kadencji – brakuje Kaczyńskiemu, nawet wspieranemu przez Kukiza, większości niezbędnej do wprowadzenia choćby najmniejszej zmiany. Ale to się może szybko zmienić. Jeśli cała rzesza Kowalskich, uszczęśliwionych obietnicami 500 złotych na każde dziecko, nie przejrzy na oczy i nie zauważy tego co dzieje się za piękną kurtynką obietnic wyborczych, poparcie dla Prawa i Sprawiedliwości będzie rosło. A gdy urośnie, Kaczyński może podjąć taktyczną decyzję o skróceniu kadencji Sejmu i nowych wyborach – do tego większość niezbędną ma. To zaś może mu dać, nawet przy współpracy z innymi, niezbędną większość do zmiany Konstytucji. Dziś brakuje mi jedynie około 30 posłów i 5 senatorów.

Zapraszam na dedykowany mojemu blogowi fanpage FB.
Trwa ładowanie komentarzy...